poniedziałek, 28 lipca 2014

Rozdział 4

...jak Sara leży obok wanny całą we krwi od razu złapałem za telefon i zadzwoniłem na pogotowie. Martin próbował zatamować krew, a Jurgen stał i trzymał ją za rękę. Gdy zadzwoniłem na pogotowie klęknąłem przed nią i patrzałem myśląc "Nie stracę jej" Martin w tym czasie szukał apteczki, a Jurgen czekał na dworze na pogotowie. Po 10 minutach zabierali już ją. Ja, Martin i Jurgen jechaliśmy do szpitala. Dojechaliśmy i czekaliśmy na lekarza. Martin był smutny i zdenerwowany. Po 20 min przyszedł lekarz.
-Pan z rodziny?
-Tak.
-Nic jej nie będzie.
Oddechnęliśmy  z ulgą.
-Za parę godzin powinna się zbudzić.
Siedliśmy i czekaliśmy na rozmowę z Sarą.
-Marco nie musisz.
-Uwierz mi muszę.
Sara obudziła się przed 23.00. Pierwszy weszedł Jurgen potem Martin. Postanowiłem, że ja też wejdę. Gdy weszłem zauważyłem siedzącą na łóżku Sarę.
-Musisz odpoczywać.
Powiedziałem po czym siadłem obok niej.
-Ta.Marco?!
-Tak kochana.
-Przepraszam.
-Za co?
-Ze wtedy uciekłam.
Miała takie piękne oczka. Była również taka bezbronna i słodka. Spojrzałem jej w oczy po czym Sara wstała.
-Przepraszam Saro.
Uśmiechnęła się po czym mnie pocałowała.
Zaczeliśmy się śmiać, a całę zajście widział Martin, który przypatrywał się nam ze zdziwieniem.
-Mój przyjaciel w mojej siostrze.
Sara
Po 1 dniu wypuszczono mnie ze szpitala. Przyjechał po mnie Marco. Po raz pierwszy czułam się naprawdę szczęśliwa.
-Cześć, kochanie-powiedział po czym pocałował mnie w policzek.
-Cześć.
-Jak tam się czujesz?
-Przy tobie zawsze dobrze!
-:)
-:)
Weszłam z Marco do domu i tam wszyscy mnie bardzo ładnie przywitali.
-Witaj Saro
Zrobili małą imprezę no cóż miło z ich strony, ale musiałam coś postanowić.
-Wujka ja się wyprowadzam.
Wszyscy spojrzeli na mnie.
-Jak to?!
-Znajdę dom i będę żyła sama.
Wujka zasmuciły moje zdania, ale jestem już dorosła i powinnam. Poszłam do swojego pokoju, a za mną Marco.
-Myślisz, że to dobry pomysł?
-Tak.
Usiadłam zasmucona na łóżku tyłem do Marco. A on mnie mocno przytulił.
-Tylko się nie smuć!
-Przy tobie nigdy.

niedziela, 27 lipca 2014

Rozdział 3

`Drugiego dnia`
Sara
Obudziłam się dość wcześnie. Śnili mi się rodzice. Brakuję mi ich kazań i pytań. Wykąpałam się i zeszłam na dół. Zrobiłam sobie śniadanie i herbatę. Ubrałam się w:
Wujek już wstał, bo słyszałam jak ktoś kręci się po kuchni. Odkąd znam wujka nie odezwałam się słowem. Nie chciałam pokazywać innym jak się źle czuję po śmierci rodziców. Jednak chce to zmienić. Zeszłam na dół. Wujek siedział na krześle w jadalni. Dosiadłam się naprzeciw go.
-Co tam Sara?
-Mam pytanie!
Wujek trzymał bułkę w buzi i z dziwieniem spojrzał na mnie.
-A jakie?
-Kto zrobił to?
On dobrze wiedział o co chodzi...
-Powiedz albo...
-Dobrze Saro...był...to Crag Mallang.
-Kto?
-Crag Mallang?
-Czemu nie powiedziałeś tego...
-Powiedziałam złapali go...!
Krzyknął po czym zamknął się w jednym z pokoju. Postanowiłam wyjść i się przewietrzyć. Szłam w stronę parku, aż usłyszałam moje imię...
-Sara stój!
-Marco!
-Ta cześć! Płakałaś?
-Nie, tylko coś mi weszło do oka!
-Ta na pewno!
Siadł po czym i ja siadłam.
-Mów Saro!
-Wiem kto to zrobił...Crag Mallange!
Marco wiedział o czym mówię. Zaczęłam płakać. Marco przytulił mnie mocną, a ja wypłakiwałam się w jego koszule. Po raz pierwszy nie czułam się sama.
-prze-przepraszam.
-Nie przepraszaj.
Podniosłam głowe i spojrzałam w jego piękne oczy po czym wstałam.
-Muszę lecieć!
Mówiąc biegłam w stronę domu. Słyszałam jak próbował mnie jakoś zatrzymać, ale za dużo w życiu przeżyłam.
Marco
Brawo, Marco zakochałeś się w dziewczynie, która się nie chce. Powiedziałem wszystko Martinowi ten zły pojechał do Sary. Weszliśmy i zobaczyliśmy trenera Jurgena.
-Gdzie jest Sara?
-Na górze w toalecie!
Pobiegł otworzył drzwi i zobaczyliśmy...

Rozdział 2

Sara
Przyszłam do domu była godzina 15.00. Tym razem wujek się nie śpieszył i jeszcze zaszliśmy do sklepu, bo wujek będzie robił spaghetti. Poszłam do pokoju i zdjęłam buty. Szukał w internecie informacji o wypadku rodziców. Weszłam też na facebook' a.
-Sara, przyszła Nixie!
Słysząc głosy wujka pobiegłam na dół i zobaczyłam moją przyjaciółkę od razu poczułam się lepiej, bo dzisiaj za dużo miłych rzeczy mnie nie spotkało. Złapałam ją za rękę i zaciągnęłam ją do pokoju. Opowiedziałam jej o dzisiejszym dniu..
-Naprawdę?! Miał tak na nazwisko?!
-Tak!
-A jak on wyglądał?
-No włosy wyżelowane do góry i figura piłkarza!
-Sara, ja widziałam go w aucie pod twoim domem!
-Naserio?!
-No nie wiem, ale podobny.
Biegiem założyłam buty i kurtkę, ponieważ popołudniem robi się zimno. Pobiegłam na dwór, a za mną Nixie. Widziałam ten samochód, ale żeby nic nie podejrzewali udawałam, że gdzieś idę z Nixie. Jechali za nami, aż jeden z nich...Martin wyszedł.
-Stójcie!
Podbiegł do nas wraz z jakimś blondynem.
-Słyszałem, że nie masz rodziców ja też. Nie dziwi cię że mamy tak samo na imię i nie mamy rodziców?!
-Dziwi!
-To pomóż mi dowiedzieć się jak zginęli rodzice!
-Sorry, może pójdziemy do kawiarni i tam pogadacie?- zaproponował blondyn
Poszliśmy do pobliskiej kawiarni i siedliśmy przy stole.
-No?!
-Ja wiem tylko tyle, że ktoś przeciął im hamulce. Nie złapali tego, który to zrobił. Wujek wziął mnie z domu dziecka. Wiele razy się przeprowadzaliśmy.
-Dlaczego?
-Słyszałam kiedyś jak mówił przez telefon on nas nie znajdzie!
-O matko!
-Może chodziło o tego który przeciął te hamulce!- zaczęła Nixie.
-Chyba tak.
-A ty Martin wiesz coś?
-Nie wiem teraz tylko to co mi powiedziałaś.
-Ej, to znaczy że jesteście rodzeństwem?- spytał blondyn.
-Chyba.
-Sara nie mów tego Jurgenowi.
-Dobrze.
-Sara powinniśmy się zbierać. Twój wujek może się niepokoić!
-Nom, to pa chłopaki.
Wyszliśmy z kawiarni i szłyśmy w stronę mojego domu. Ciekawe kto zrobił tak okrutną rzecz moim rodzicom? Po paru minutach doszliśmy do domu.
-Sara ja już muszę lecieć! Pa!
-Pa Nixie!
Weszłam do domu zauważając wujka szybko pobiegłam do pokoju, żeby nie pytał się gdzie byłam. Weszłam na facebook'a i zobaczyłam zaproszenie od Martina i jakiegoś Marco Reus'a. Skumałam, że Marco to ten blondyn. Oczywiście zaakceptowałam. Oglądałam newsy na fejsie, aż usłyszałam głos..
-Sara, choć na kolacje!
Zeszłam na dół do jadalni i na stole stał talerz spaghetti, że jestem spagettciarzem zjadłam do syta.

Rozdział 1

Sara
Mieszkam u wujka Jurgena. Na świecie został mi tylko wujek. Nie mam rodzeństwa, ani... rodziców. Wszystko mi przepadło tego feralnego dnia w moje urodziny. Miał być najlepszym dniem, a stał się najgorszym. Chciałabym tylko jedno powiedzieć rodzicom że ich kocham oraz by dowiedzieć się całej prawdy o mnie i rodzinie. Głębokie rozmyślanie przerwał mi wujek wchodzący do pokoju z kanapkami i sokiem.
-Witaj Saro. Zrobiłem Ci śniadanie.
Śniadanie postawił mi na stoliku i usiadł na krześle stojące obok mnie.
-Wiem, że jest trudno nam, ale musisz się do mnie odzywać.
Nie chciałam się odzywać do nikogo tylko Nixie. To ona mnie rozumiała. Jej rodzice też umarli więc czułyśmy to samo. Siadłam przed stołem i zaczęłam jeść kanapki popijając sokiem. Gdy zjadłam poszłam do kuchni. Wujek w tym czasie zajadał swoje śniadanie w salonie oglądając Fakty. Umyłam mój talerz wraz z kubkiem i siadłam na fotelu w salonie. Nie chciałam żeby wujek był na mnie zły. Nie chce stracić kolejnej osoby.
-Chcesz pójść ze mną na trening mojej drużyny?
Potrząsnęłam głową, że tak.
-To idź się ubierz?- powiedział uśmiechając się
Poszłam na górę i włożyłam:
Ze swoich włosów zrobiłam koka i zeszłam na dół. Wujek kończył już swoje poprawki ubrania i poszliśmy do samochodu. Gdy wyjechaliśmy była 10.35, a gdy przyjechaliśmy 10.55. Wujek kazał mi usiąść na ławce i poszedł do szatni piłkarzy. Po pięciu minutach wyszedł z całą załogą.
-Chce Wam kogoś przedstawić to jest moja siostrzenica Sara Dawson.
-Dawson?! Może z Martinem mają tych samych rodziców?!-powiedział któryś ze śmiechem
Chciałam podejść do niego i go uderzyć, ale że byłam nieśmiała ten pomysł szybko wyparował mi z głowy. Nie chciałam patrzeć na uśmiechniętych piłkarzy, którzy mają całe życie poukładane od A do Z więc spojrzałam na moje buty. Po policzku spłynęło mi parę łez.
-Powinieneś się wstydzić!
-Ale?!
-Jej rodzina nie żyję!
Podniosłam głowę wytarłam łzy i patrzałam na nich z wyrzutem. Udawałam mocną choć nią nie byłam. Nie chciałam żeby tacy ludzie jak on mną pomiatali. Wujek kazał im biegać i robić różne ćwiczenia. W trakcie jednego ze ćwiczeń dostałam sms od Nixie:
                                           "Przyjdę do ciebie o 17.00 :)"
Odpisałam:
                                             "No dobrze:)"
 
Gdy skończyły się ćwiczenia czekałam na wujka przed stadionie na ławce. Podszedł do mnie jakiś chłopak.
-Cześć, mam na imię Martin Dawson. Mam do ciebie jedno ważne pytanie.
Spojrzałam na niego i wydawał się na miłego. Ledwo wydobyłam z siebie głos
-Tak?
Usiadł koło mnie i spojrzał na moją twarz patrzącą na swoje nogi.
-Masz na nazwisko Dawson?
Pokiwałam głową, że tak.
-No wiesz ja też mam tak na nazwisko i...
Rozmowę przerwał wujek.
-O Martin?
Chłopak pędem wstał z ławki i spojrzał na wujka.
-Witam trener. Chciałem tylko porozmawiać z...
-Nie mam nic do tego. Idziesz Sara?
Poszłam za wujkiem w stronę samochodu...
Martin
Myślę, że ona jest spokrewniona ze mną. Stałem patrząc na odchodzącą...Sarę. Do mnie podszedł Marco.
-No Martin zakochałeś się!
-Nie ! Ona ma tak samo na nazwisko jak ja!
-Przestań to przypadek!
-Nie ja wiem, że ona jest ze mną spokrewniona!
-Jak?
-Przeczucie!       
-To masz jakiś pomysł jak ją poznać?
-Ona mieszka z trenerem więc będziemy obserwować dom Jurgena.
Mój pomysł był trochę szalony, ale jedyny. Marco zgodził się mi pomóc. Pojechaliśmy pod dom trenera i zaparkowaliśmy samochód pod drzewem żeby nikt go nie rozpoznał. Czekaliśmy, aż Jurgen wyjdzie. Jednak widzieliśmy tylko jakąś dziewczynę wchodzącą do mieszkania.
-Stoimy tu już 2 godz.!
-Noi?
-Nie wiesz czy wogóle wyjdzie z domu.
-Wyjdzie nie bój się.
Naprawdę chciałem z nią porozmawiać. To nie był przypadek, że mamy tak na nazwisko. Może pomoże mi rozwiązać tajemnicę rodzinną. Chce wiedzieć dlaczego moi rodzice zginęli. Zostałem po prostu sam. Żadnej bliskiej rodziny tylko przyjaciele.
 
I jak wrażenia? Nie zapomnij:
 ZOSTAŚLAD


Oto dom Jurgena:
Kuchnia:

Salon:

Bohaterowie

"Życie na granicy"
Bohaterowie:

Sara Dawson(21.l)
Jest nieśmiała i czasem nie miła. Rodzice Sary zginęli w wypadku samochodowym. Zginęli przez przecięte przewody hamulcowe. Zajmuje się nią teraz jej wujek Jurgen Kloop. Dziewczyna chce poznać prawdę związaną z jej rodziną, lecz nie myślała, że jest tak bolesna.
 
Martin Dawson(22.l)
Piłkarz Borussi Dortmund. Gdy Sara przychodzi na trening dziwi się, że mają tak samo na nazwisko. Próbuje się jakoś zaprzyjaźnić z Sarą, ale ona jednak nie chce zawiązywać nowe przyjaźnie. Dowieduje się, że jej rodzina też ma tajemnice. 
Nixie Grande(21.l)
Jest przyjaciółką Sary. Pomaga jej odkryć sekret rodziny. Czasem ich poszukiwania stają się niebezpieczne. Jest miła. Zna Sarę z domu dziecka. Tylko do niej się odzywa.
Marco Reus(24.l)
pomaga Martinowi odkryć tajemnice rodziny.
Claudia Moon (22.l)
dziewczyna Martina. Koleguje się z Nixie. Jest również kuzynką Marco.