niedziela, 27 lipca 2014

Rozdział 2

Sara
Przyszłam do domu była godzina 15.00. Tym razem wujek się nie śpieszył i jeszcze zaszliśmy do sklepu, bo wujek będzie robił spaghetti. Poszłam do pokoju i zdjęłam buty. Szukał w internecie informacji o wypadku rodziców. Weszłam też na facebook' a.
-Sara, przyszła Nixie!
Słysząc głosy wujka pobiegłam na dół i zobaczyłam moją przyjaciółkę od razu poczułam się lepiej, bo dzisiaj za dużo miłych rzeczy mnie nie spotkało. Złapałam ją za rękę i zaciągnęłam ją do pokoju. Opowiedziałam jej o dzisiejszym dniu..
-Naprawdę?! Miał tak na nazwisko?!
-Tak!
-A jak on wyglądał?
-No włosy wyżelowane do góry i figura piłkarza!
-Sara, ja widziałam go w aucie pod twoim domem!
-Naserio?!
-No nie wiem, ale podobny.
Biegiem założyłam buty i kurtkę, ponieważ popołudniem robi się zimno. Pobiegłam na dwór, a za mną Nixie. Widziałam ten samochód, ale żeby nic nie podejrzewali udawałam, że gdzieś idę z Nixie. Jechali za nami, aż jeden z nich...Martin wyszedł.
-Stójcie!
Podbiegł do nas wraz z jakimś blondynem.
-Słyszałem, że nie masz rodziców ja też. Nie dziwi cię że mamy tak samo na imię i nie mamy rodziców?!
-Dziwi!
-To pomóż mi dowiedzieć się jak zginęli rodzice!
-Sorry, może pójdziemy do kawiarni i tam pogadacie?- zaproponował blondyn
Poszliśmy do pobliskiej kawiarni i siedliśmy przy stole.
-No?!
-Ja wiem tylko tyle, że ktoś przeciął im hamulce. Nie złapali tego, który to zrobił. Wujek wziął mnie z domu dziecka. Wiele razy się przeprowadzaliśmy.
-Dlaczego?
-Słyszałam kiedyś jak mówił przez telefon on nas nie znajdzie!
-O matko!
-Może chodziło o tego który przeciął te hamulce!- zaczęła Nixie.
-Chyba tak.
-A ty Martin wiesz coś?
-Nie wiem teraz tylko to co mi powiedziałaś.
-Ej, to znaczy że jesteście rodzeństwem?- spytał blondyn.
-Chyba.
-Sara nie mów tego Jurgenowi.
-Dobrze.
-Sara powinniśmy się zbierać. Twój wujek może się niepokoić!
-Nom, to pa chłopaki.
Wyszliśmy z kawiarni i szłyśmy w stronę mojego domu. Ciekawe kto zrobił tak okrutną rzecz moim rodzicom? Po paru minutach doszliśmy do domu.
-Sara ja już muszę lecieć! Pa!
-Pa Nixie!
Weszłam do domu zauważając wujka szybko pobiegłam do pokoju, żeby nie pytał się gdzie byłam. Weszłam na facebook'a i zobaczyłam zaproszenie od Martina i jakiegoś Marco Reus'a. Skumałam, że Marco to ten blondyn. Oczywiście zaakceptowałam. Oglądałam newsy na fejsie, aż usłyszałam głos..
-Sara, choć na kolacje!
Zeszłam na dół do jadalni i na stole stał talerz spaghetti, że jestem spagettciarzem zjadłam do syta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz