Mieszkam u wujka Jurgena. Na świecie został mi tylko wujek. Nie mam rodzeństwa, ani... rodziców. Wszystko mi przepadło tego feralnego dnia w moje urodziny. Miał być najlepszym dniem, a stał się najgorszym. Chciałabym tylko jedno powiedzieć rodzicom że ich kocham oraz by dowiedzieć się całej prawdy o mnie i rodzinie. Głębokie rozmyślanie przerwał mi wujek wchodzący do pokoju z kanapkami i sokiem.
-Witaj Saro. Zrobiłem Ci śniadanie.
Śniadanie postawił mi na stoliku i usiadł na krześle stojące obok mnie.
-Wiem, że jest trudno nam, ale musisz się do mnie odzywać.
Nie chciałam się odzywać do nikogo tylko Nixie. To ona mnie rozumiała. Jej rodzice też umarli więc czułyśmy to samo. Siadłam przed stołem i zaczęłam jeść kanapki popijając sokiem. Gdy zjadłam poszłam do kuchni. Wujek w tym czasie zajadał swoje śniadanie w salonie oglądając Fakty. Umyłam mój talerz wraz z kubkiem i siadłam na fotelu w salonie. Nie chciałam żeby wujek był na mnie zły. Nie chce stracić kolejnej osoby.
-Chcesz pójść ze mną na trening mojej drużyny?
Potrząsnęłam głową, że tak.
-To idź się ubierz?- powiedział uśmiechając się
Poszłam na górę i włożyłam:
Ze swoich włosów zrobiłam koka i zeszłam na dół. Wujek kończył już swoje poprawki ubrania i poszliśmy do samochodu. Gdy wyjechaliśmy była 10.35, a gdy przyjechaliśmy 10.55. Wujek kazał mi usiąść na ławce i poszedł do szatni piłkarzy. Po pięciu minutach wyszedł z całą załogą.
-Chce Wam kogoś przedstawić to jest moja siostrzenica Sara Dawson.
-Dawson?! Może z Martinem mają tych samych rodziców?!-powiedział któryś ze śmiechem
Chciałam podejść do niego i go uderzyć, ale że byłam nieśmiała ten pomysł szybko wyparował mi z głowy. Nie chciałam patrzeć na uśmiechniętych piłkarzy, którzy mają całe życie poukładane od A do Z więc spojrzałam na moje buty. Po policzku spłynęło mi parę łez.
-Powinieneś się wstydzić!
-Ale?!
-Jej rodzina nie żyję!
Podniosłam głowę wytarłam łzy i patrzałam na nich z wyrzutem. Udawałam mocną choć nią nie byłam. Nie chciałam żeby tacy ludzie jak on mną pomiatali. Wujek kazał im biegać i robić różne ćwiczenia. W trakcie jednego ze ćwiczeń dostałam sms od Nixie:
"Przyjdę do ciebie o 17.00 :)"
Odpisałam:
"No dobrze:)"
Gdy skończyły się ćwiczenia czekałam na wujka przed stadionie na ławce. Podszedł do mnie jakiś chłopak.
-Cześć, mam na imię Martin Dawson. Mam do ciebie jedno ważne pytanie.
Spojrzałam na niego i wydawał się na miłego. Ledwo wydobyłam z siebie głos
-Tak?
Usiadł koło mnie i spojrzał na moją twarz patrzącą na swoje nogi.
-Masz na nazwisko Dawson?
Pokiwałam głową, że tak.
-No wiesz ja też mam tak na nazwisko i...
Rozmowę przerwał wujek.
-O Martin?
Chłopak pędem wstał z ławki i spojrzał na wujka.
-Witam trener. Chciałem tylko porozmawiać z...
-Nie mam nic do tego. Idziesz Sara?
Poszłam za wujkiem w stronę samochodu...
Martin
Myślę, że ona jest spokrewniona ze mną. Stałem patrząc na odchodzącą...Sarę. Do mnie podszedł Marco.
-No Martin zakochałeś się!
-Nie ! Ona ma tak samo na nazwisko jak ja!
-Przestań to przypadek!
-Nie ja wiem, że ona jest ze mną spokrewniona!
-Jak?
-Przeczucie!
-To masz jakiś pomysł jak ją poznać?
-Ona mieszka z trenerem więc będziemy obserwować dom Jurgena.
Mój pomysł był trochę szalony, ale jedyny. Marco zgodził się mi pomóc. Pojechaliśmy pod dom trenera i zaparkowaliśmy samochód pod drzewem żeby nikt go nie rozpoznał. Czekaliśmy, aż Jurgen wyjdzie. Jednak widzieliśmy tylko jakąś dziewczynę wchodzącą do mieszkania.
-Stoimy tu już 2 godz.!
-Noi?
-Nie wiesz czy wogóle wyjdzie z domu.
-Wyjdzie nie bój się.
Naprawdę chciałem z nią porozmawiać. To nie był przypadek, że mamy tak na nazwisko. Może pomoże mi rozwiązać tajemnicę rodzinną. Chce wiedzieć dlaczego moi rodzice zginęli. Zostałem po prostu sam. Żadnej bliskiej rodziny tylko przyjaciele.
I jak wrażenia? Nie zapomnij:
ZOSTAW ŚLAD
Oto dom Jurgena:
Oto dom Jurgena:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz